RECENZJA: Captain Phasma
Jak część Journey to Star Wars: The Last Jedi , jesienią ubiegłego roku, w postaci czterozeszytowej miniserii, ukazał się komiks Captain Phasma, którego fabuła poprzedza wydarzenia z Epizodu VIII. Ten komiks (wraz z książką o podobnym tytule) sprawił, że Phasma to teraz jedna z moich ulubionych postaci. Nie jest to może osoba, z którą możemy się identyfikować, nie tak łatwo ją również zrozumieć, ale dzięki temu, że wszystkie te wydarzenia kręcą się wokół niej, staje się ona jedną z najbardziej rozbudowanych postaci w Nowym Kanonie, zupełnie zaprzeczając wrażeniu, które pozostawiają po sobie filmy. Właśnie przez tą więź, którą dzięki komiksowi, wyrobiłem sobie z bohaterką, tak zabolał mnie jej nikły i żenujący występ w The Last Jedi . Jak się okazało - fabuła zbudowana w tych czterech zeszytach była bardzo istotna dla sceny, którą z filmu wycięto. To również w tej scenie widzimy tą słuszną "książkowo - komiksową" Phasmę. Liczę, że jakimś cudem zobaczymy ją jeszcze w Epizodzie...